Wydaje mi się, że w moim życiu Carol była od zawsze. Siostra bliźniaczka, stworzona w tym samym miłosnym uścisku... Czy może inaczej - nie pamiętam momentu, w którym ją zobaczyłem po raz pierwszy. Nie pamiętam tamtego miejsca, pierwszego słowa. Zupełnie tak, jakby zawsze była moim cieniem albo, co bardziej prawdopodobne, ja byłem cieniem jej. Musicie mi wybaczyć tę kompletną amnezję. Moje serce musiało być martwe i nieczułe w okresie "przed Carol", a moja głowa pusta. Może byłem martwy, a ona mnie wskrzesiła? Może byłem polnym kamykiem, z którego ona uczyniła dopiero człowieka? Wszystko mogło się zdarzyć. Absolutnie wszystko.
Izabela Szolc, Opętanie

2 komentarze:
jestem w szoku, że sięgnąłeś po Szolc.
No, zaplątała mi się pomiędzy bravo...
Prześlij komentarz