Co sezon pojawiają się nowe seriale. Niektóre mimo świetnej fabuły upadają (FlashForward, The Ev3nt) a niektóre są ciągnięte dalej przez kolejne lata. Mamy styczeń, więc mogę już się wypowiedzieć o jesiennej ramówce która mnie zainteresowała. I mówię tutaj o serialach, mających teraz na oko po ~14 odcinków - czyli całkowicie nowych, pierwszo-sezonowych. Całość podzieliłem na warte oglądania, neutralne i gówniane. Małe zestawienie:
Oglądać koniecznie:
Jestem zdruzgotany ile żartów o masturbacji i wibratorach da się wrzucić w jeden odcinek sitcomu. Historia opowiada o biednej kelnerce ze slumsów, która przygarnia właśnie zbankrutowaną bogaczkę. Razem postanawiają zarobić na własny sklep z babeczkami. Cała idea serialu oparta jest o zbieranie pieniędzy. A to nadgodziny jako nianie, a to wyścigi konne (bogaczka przywlokła ze sobą konia uciekając przed komornikiem). Na końcu każdego odcinka pojawia się licznik aktualnie posiadanej gotówki.
Fajna idea, mocne - sprośne - dowcipy. Śmiech z taśmy. No i świetnie odegrane role pierwszo i drugo planowe. Po prostu dobry i mocny serial. Dla mnie grube zaskoczenie.
Revenge - odcinek 40min, dramat/thriller
Serial opowiada o tajemniczej dziewczynie, która po wielu latach wróciła do rodzinnego miasteczka. Pamięta wszystkich, ale nikt nie pamięta jej. Dzieje się tak, ponieważ wyjechała jako dziecko, zmieniła nazwisko i kolor włosów, a wróciła tylko po jedno: zemścić się za krzywdy wyrządzone jej ojcu.
Myślałem z początku że zaatakuje mnie mdła telenowela o bogaczach. Nic bardziej mylnego, konstrukcja serialu nie pozwala się nudzić. Otóż w każdym odcinku Emily (główna bohaterka), stara się zniszczyć życie jednej osoby związanej z krzywdą swojego ojca. Czyni to niezwykle cynicznie, ciekawie i co najważniejsze skutecznie. Bywają drobne nielogiczne zawiłości typu "zhakuje ten tablet jak podasz mi jego IP, na co bohaterka mówi: przed chwilą Ci je wysłałam" - myśle tutaj o tym, że niby skąd je ma nie przechwytując urządzenia? Podoba mi się również pomysł na koniec każdego odcinka czyli skreślanie twarzy na dużym grupowym zdjęciu - symbolizujące kolejną pokonaną osobę. To dobry patent, bo sugeruje, że serial się kiedyś skończy. Lubię seriale z fabułą bardziej od ciągnących się po 8 sezonów telenowel. Bohaterowie niecodzienni, fabuła zagmatwana. Mało akcji, wiele napięcia. Mocne wejście na rynek.
Oglądać z nudów:
TerraNova - odcinek 40min, akcja/sci-fi
Kiedy na ziemi w roku 2100+ zabraknie miejsca, zostanie odkryta alternatywna ziemia. Jest to o tyle fajne, bo to niejako podróż w czasie do świata dinozaurów - tylko, że nie grozi tej planecie zagłada jak u nas dawno temu. Tak więc wybrani cofają się na nową planetę, by zacząć rasę ludzką od nowa.
Okej, mamy co tydzień innego dinozaura i inny związany z nim problem. Jednak przy 16 milionach dolarów na odcinek cudów wielkich nie widzę. Szczególnie w pilocie, gdy raptory były tak lekkie że nie zostawiały śladów w błocie. Jak coś robić, to porządnie no kurwa! Do tego dochodzi debilny scenariusz o rodzinie głównego bohatera. Piękna żona wokół której kręci się dawna miłość, kochliwa córka, czy zbuntowany nastolatek. Problemy osady są praktycznie pomijane, bo ważne że syn wyszedł za ogrodzenie i go coś zeżre. Do tego główny bohater widoczny na plakacie jest irytujący. Mimo to serial ogląda się przyjemnie. Ładne lasy, bronie na lasery no i pomysł - który ucierpiał w czasie kręcenia. Mimo to nadal polecam.
New Girl - odcinek 20min, komedia
Zooey Deschanel nie nadaje się do komedii w których grywa. Na pewno nie do tych slapstickowych, w których dostaje tortem lub się przewraca. Jej fizyczny klon: Katy Perry, jest dużo słodsza w swoich teledyskach i to ona powinna dostać tę rolę a nie Zooey, która jest nudna jak flaki z buraczkami.
Serial opowiada o dziewczynie która została rzucona przez chłopaka i wprowadza się do trzech innych. Jest przy tym nieporadna i denerwująca. Wkłada nos w nie swoje sprawy i ciągle śpiewa.
Niestety z zamysłu serialu komediowego robi się jakieś smutne dramacisko. Każdy każdego ciągle rzuca, przezywa a sytuacje które się zdarzają są monotonne. Mimo niby śmiesznych retrospekcji, wyszedł serial miałki, o niczym. Oglądam, no bo już zacząłem. Ale pewnie przez wakacje zapomne i porzucę po jednym sezonie.
Od tego z daleka!
American Horror Story - odcinek 40min, horror
Przyznam wprost: to bardzo porządny z pewnych względów serial grozy. Jest nakręcony naprawdę sensownie, fabularnie też jakoś wielkiej biedy nie ma.
Obraz opowiada o rodzinie wprowadzającej się do nowego domu. W domu co-odcinkowa retrospekcja pokazuje, że działy się przykre sprawy. Zwykle inna. Niestety nikt ich nie rozwiązuje, a całość ogranicza się do tego, ze dom chce ich śmierci.
Największe ból sprawiają mi aktorzy. Jeden jest bardziej obrzydliwy od kolejnego. Nie mówiąc już że główna jest dziewczynka z downem, albo koleś (na plakacie) wyglądający jak wściekły Ross z przyjaciół. Do tego ciągle chodzący nago. Mam już dość jego krzywej dupy. Groza mimo całkiem udanie budującego napięcia mnie irytuje, aktorstwo i wygląd ludzi mnie irytuje, a najbardziej to, że niektórych scen w ogóle nie rozumiem. DZIWI MNIE, że ludzie uważają to za najlepszy horror serial ostatnich lat. Jest to ewidentna nieprawda. Tylko jak się musi, lub wierzy ocenom w internecie.
Breakout Kings - odcinek 40min, akcja
2 nielubiących się gliniarzy, oraz trójka epickich przestępców łapiących... zbiegów. W każdym odcinku ktoś ucieka z więzienia, a policjanci (i "dobrzy" bandyci z obiecanym miesiącem mniej za każdą rozwiązaną sprawę) starają się go schwytać.
A oni zjebali ten pomysł. Brak jakiejkolwiek akcji, brak dobrych dialogów, brak ogólnego sensu w całym serialu. Pomysł mógł być wspaniały jak Prison Brejk, nie jest. I nie będzie. 5 odcinków obejrzałem z trudem i jak ze wspomnianym American Horror Story - jest to koniec. Nie polecam.







3 komentarze:
Mentalista
Nie z tego świata
Zakazane imperium
Spartacus
Big Bang theory
Sadze ze z tymi tez warto sie zapoznac :)
Zgodzę się z tym! Zaznacze tylko jedną bardzo ważną rzecz w temacie - dlaczego wspomniałem o tych serialach, a te o których wspomiałeś/aś Ty nie " I mówię tutaj o serialach, mających teraz na oko po ~14 odcinków - czyli całkowicie nowych, pierwszo-sezonowych. "
ACTA zabierze wam seriale, trolololo xD
To o zemście oglądałabym.
Z całkowicie nie-nowych- wszedł nowy sezon Californication, znowu o niczym, znowu jest fajnie wtedy :D
Prześlij komentarz